Baza wiedzy
To nie jest blog firmowy z newsami z branży. To zapis tego, co wychodzi mi w pracy nad serwisami marek zdrowotnych, suplementowych i performance — razem z tym, co nie wychodzi.
Piszę tu o trzech rzeczach. Jak zaprojektować treść, żeby układała się w strukturę, a nie w listę artykułów. Jak pisać o produktach zdrowotnych, nie przekraczając granicy, za którą zaczynają się konsekwencje prawne. I co realnie decyduje o widoczności sklepu health w wynikach wyszukiwania. Każdy tekst ma datę, autora i źródła, z których korzystałem.
O czym tu piszę
Trzy obszary, które w praktyce zazębiają się w każdym projekcie.
Strategia treści i architektura informacji. Jak zaprojektować strukturę, w której artykuły i opisy produktów wzmacniają się nawzajem zamiast konkurować o te same frazy. Czym różni się strategia od planu publikacji i dlaczego pomylenie ich kosztuje najwięcej. Jak ustawić kolejność prac, gdy budżet pozwala na jedną rzecz naraz.
Compliance treści i sygnały zaufania. Co wolno napisać o suplemencie, a czego nie — i który organ to sprawdza, bo w tej kwestii branża myli się notorycznie. Jak budować sygnały E-E-A-T w kategorii, którą Google ocenia surowiej niż resztę internetu. Jak wygląda proces redakcyjny, w którym treść przechodzi przez recenzję merytoryczną, zanim trafi na stronę.
SEO dla sklepów i serwisów health. Dlaczego ten sam tekst w sklepie z butami i w sklepie z suplementami dostaje inną ocenę. Jak wygląda opis produktu, który rankuje. Co zmienia obecność odpowiedzi generowanych przez AI w wynikach wyszukiwania — i dlaczego traktuję to jako rozwinięcie dobrego SEO, a nie osobną dyscyplinę.
Wątki techniczne — indeksowanie, dane strukturalne, wydajność, dostępność — wchodzą tam, gdzie blokują treść. Czym się przy tym posługuję, opisałem osobno w narzędziach i przebiegu audytu.
Według jakich zasad powstają te teksty
Publikuję w kategorii, w której błędna informacja ma realne konsekwencje: dla odbiorcy zdrowotne, dla marki prawne. Stąd kilka zasad, których się trzymam.
Każdy tekst jest podpisany. Imieniem i nazwiskiem, nie nazwą redakcji. Pod tym, co tu przeczytasz, stoi jedna osoba i jej nazwisko — to samo, którym podpisuję publikacje w SFD.pl od 2017 roku.
Rozdzielam trzy poziomy twierdzeń. Co innego jest przepisem prawnym, co innego wytyczną Google, a co innego moją obserwacją z projektów. Nigdy nie mieszam tych trzech rzeczy w jednym zdaniu, bo dla Ciebie to różnica między faktem a opinią. Przepis dostaje numer artykułu i akt, wytyczna dostaje wersję i datę, obserwacja jest wprost nazwana obserwacją.
Liczby mają źródło albo ich nie ma. Jeśli podaję wynik, podaję też narzędzie pomiaru, punkt wyjścia i okres. Jeśli czegoś nie zmierzyłem, piszę, że to szacunek — zamiast ubierać przypuszczenie w procent.
Data aktualizacji jest widoczna. Regulacje się zmieniają, wytyczne wyszukiwarek też. Tekst o stanie prawnym bez daty jest bezużyteczny, a po roku bywa szkodliwy.
Jeśli model językowy brał udział w powstaniu tekstu, mówię to. Draft potrafi powstać szybciej z jego udziałem. Weryfikacja merytoryczna, sprawdzenie źródeł i odpowiedzialność za opublikowane zdanie zostają po mojej stronie i nie skracają się ani o minutę.
Czego tu nie znajdziesz
Porad prawnych. Piszę o regulacjach, które dotyczą treści, i pokazuję, gdzie przebiegają granice. To edukacja, nie opinia prawna — przy konkretnej sprawie potrzebujesz prawnika od prawa żywnościowego.
Porad zdrowotnych ani rekomendacji suplementacji. Tematem jest komunikacja o produktach, nie ich stosowanie. Nie doradzam, co brać.
Obietnic pozycji. Nikt nie kontroluje algorytmów wyszukiwarki ani tego, co zacytują modele językowe. Mogę pokazać proces, kryteria i pomiar — nie gwarancję miejsca w wynikach.
Newsów z branży. Nie relacjonuję każdej aktualizacji algorytmu w dniu jej ogłoszenia. Piszę wtedy, gdy mam do powiedzenia coś, co wynika z pracy, a nie z cudzego komunikatu prasowego.
Dla kogo są te teksty
Dla osób, które odpowiadają za treść w firmie zdrowotnej i mają realny problem do rozwiązania. Marketing managerów planujących content na kolejne miesiące. Właścicieli sklepów, którzy nie wiedzą, czemu blog nie przekłada się na sprzedaż. Specjalistów SEO wchodzących w kategorię, gdzie połowa fraz jest nie do wzięcia ze względu na regulacje.
Piszę z założeniem, że znasz podstawy. Nie tłumaczę, czym jest meta title. Tłumaczę, dlaczego w Twojej kategorii ten sam zabieg działa inaczej niż w poradnikach dla wszystkich branż.
Najczęściej zadawane pytania
Jak często publikujesz?
Nieregularnie i bez deklarowanego harmonogramu. Wolę wydać jeden tekst, pod którym mogę się podpisać, niż trzymać tempo publikacji kosztem tego, co mam do powiedzenia.
Czy mogę wykorzystać te treści u siebie?
Możesz je czytać, cytować z podaniem źródła i stosować u siebie wnioski. Kopiowanie całości na własną stronę to inna sprawa — napisz, jeśli chcesz coś przedrukować.
Piszesz tylko o suplementach?
Nie. Suplementy i e-commerce health to mój najmocniejszy obszar. Te same zasady odnoszą się jednak do usług zdrowotnych, marek performance, longevity i serwisów eksperckich — wszędzie tam, gdzie widoczność zależy od zaufania do autora.
Skąd mam wiedzieć, czy to, co piszesz, działa?
Stąd, że pokazuję wyniki razem z metodologią pomiaru, punktem wyjścia i okresem — a także to, czego te wyniki nie dowodzą. Dwa udokumentowane projekty opisałem w case study.
Następny krok
Masz problem, o którym jeszcze tu nie napisałem?
Napisz do mnie i opisz sytuację — odpowiadam w 48 godzin. Jeśli temat okaże się szerszy, prawdopodobnie skończy się tekstem w tej bazie wiedzy.
Zobacz dwie realizacje z liczbami — jak ta praca wygląda w projekcie, a nie w artykule.