Projekty

Case study

Zobacz ofertę

Dwa projekty. Pierwszy trwał cztery lata i skończył się liczbą 2839. Drugi zamknął się w kilku tygodniach i skończył się liczbą 47. Żadna z nich nie znaczy tego, co zwykle obiecują oferty agencji — i właśnie dlatego pokazuję obie razem z metodologią pomiaru, okresem i punktem wyjścia.

Poniżej znajdziesz jedno wdrożenie contentowe od zera i jeden audyt techniczny. Jeśli szukasz dowodu, że content i SEO dają się policzyć, to są moje dwa najlepiej udokumentowane przykłady.

Jak czytam te liczby, zanim uznasz je za obietnicę

Liczba bez punktu odniesienia jest ozdobnikiem. Dlatego przy każdej metryce, którą podaję, znajdziesz cztery rzeczy: skąd pochodzi pomiar, jaki był punkt wyjścia, ile trwała praca i co dokładnie się w tym czasie wydarzyło.

Wzrost o 193 procent brzmi dobrze do czasu, gdy sprawdzisz, że dotyczy okresu czterech lat i startu z poziomu 968 fraz. Wtedy przestaje być hasłem, a zaczyna być tempem pracy, które możesz porównać z własnym. Podobnie z audytem: 47 problemów nie jest miarą katastrofy, tylko miarą dokładności przeglądu — ten sam serwis sprawdzony pobieżnie dałby siedem pozycji i fałszywe poczucie bezpieczeństwa.

Co podajęSklep suplementowyAudyt techniczny B2B
Okresstyczeń 2022 – grudzień 2025kwiecień 2026
Punkt wyjścia968 fraz w TOP 10, zerowa warstwa contentowa668 adresów, 0 na 7 nagłówków bezpieczeństwa
Zakres pracyopisy kategorii i produktów, blog, dwie wersje językoweSEO, wydajność, dostępność, bezpieczeństwo
Wynik2839 fraz w TOP 10 (+193%), 2,6 raza więcej niż porównywany konkurent47 zidentyfikowanych problemów, raport na 38 stron
Źródło pomiaruSEMSTORM, porównanie do baseline’u ze stycznia 2022własny crawl i testy, raport z tabelą priorytetową
Czego nie mierzywpływu pojedynczych działań w oderwaniu od resztywdrożenia rekomendacji po stronie klienta

Obie realizacje opisałem osobno, z rozbiciem na fazy i tabelą działań: content od zera dla sklepu suplementowego oraz audyt SEO techniczny dla firmy B2B.

Co było wspólne w obu projektach

Projekty wyglądają na przeciwieństwa. Jeden to lata pisania, drugi to kilka tygodni diagnozy. Łączy je natomiast sposób pracy, który powtarzam u każdego klienta.

Zaczynam od stanu faktycznego, nie od planu publikacji. W sklepie suplementowym pierwszym krokiem było policzenie, co realnie istnieje: ile kategorii nie ma opisu, ile opisów produktów pochodzi z karty producenta, gdzie blog ma zero treści merytorycznej. W projekcie B2B pierwszym krokiem był crawl 668 adresów. W obu przypadkach dopiero liczby pozwoliły ustalić kolejność działań.

Kolejność jest ważniejsza niż tempo. W sklepie fundamentem były opisy kategorii i produktów, a blog dołożył się później — odwrotna kolejność oznaczałaby ruch na artykuły, które nie mają dokąd prowadzić. W audycie z 47 pozycji powstała tabela priorytetowa, bo lista problemów bez hierarchii jest dla zespołu nie do wdrożenia.

Praca idzie w serwisie, nie w prezentacji. W obu projektach dokument nie był końcem pracy. W sklepie treści trafiały bezpośrednio do struktury kategorii i kart produktów, w dwóch wersjach językowych. W audycie rekomendacje były zapisane tak, żeby programista mógł je wdrożyć bez zgadywania intencji autora raportu. Czym audytuję i jak wygląda przebieg takiej pracy, opisuję w narzędziach i procesie.

Wynik mierzę tym, co było na starcie. Nie porównuję się do średniej rynkowej ani do cudzych case studies. Porównuję do baseline’u tego konkretnego serwisu, bo tylko to mówi coś o efekcie pracy.

Czego te case studies nie dowodzą

To sekcja, której nie zobaczysz w większości portfolio — i dlatego chcę ją mieć na tej stronie.

Nie dowodzą, że powtórzę ten wynik u Ciebie. Sklep suplementowy startował z widocznością, która dawała się rozbudować, w niszy o wysokim popycie i z katalogiem, który miał czym karmić treść. Twój punkt wyjścia, konkurencja i budżet dadzą inną krzywą. Wyniki historyczne są dowodem kompetencji, nie prognozą.

Nie izolują pojedynczych działań. Nie potrafię powiedzieć, ile z tych 193 procent wzięło się z opisów kategorii, ile z bloga, a ile z linkowania wewnętrznego, bo wszystkie te warstwy powstawały równolegle przez cztery lata. Każdy, kto przypisuje efekt jednej technice w takim projekcie, zgaduje.

Nie obejmują wdrożenia po stronie klienta. Audyt kończy się raportem i sesją wdrożeniową. To, czy rekomendacje zostaną wprowadzone i w jakim tempie, zależy od zespołu klienta — i właśnie dlatego raport ma tabelę priorytetową zamiast listy życzeń.

Nie gwarantują pozycji ani cytowań w odpowiedziach AI. Nikt nie kontroluje algorytmów wyszukiwarki ani tego, co wybiorą modele językowe. Mogę zagwarantować udokumentowany proces, przejrzyste kryteria pracy i pomiar efektów.

Dla kogo taka praca ma sens

Największą wartość wnoszę tam, gdzie widoczność zależy jednocześnie od wiedzy o produkcie, jakości informacji i sprawnego wdrożenia. W praktyce oznacza to cztery sytuacje.

Masz katalog, ale nie masz warstwy treści. Kategorie bez opisów, produkty z tekstem od producenta, blog pusty albo przypadkowy. To dokładnie punkt wyjścia projektu suplementowego — i najbardziej wdzięczny układ, bo każda kolejna warstwa daje mierzalny przyrost.

Masz treści, ale nie wiesz, czy technika ich nie blokuje. Sensowne teksty potrafią nie rankować, bo serwis ma problem z indeksowaniem, wydajnością albo strukturą nagłówków. Wtedy pisanie kolejnych artykułów jest najdroższym sposobem na niesprawdzenie hipotezy.

Działasz w kategorii, gdzie słowa mają konsekwencje prawne. Suplementy, żywność funkcjonalna, usługi zdrowotne. Tu treść musi jednocześnie sprzedawać i mieścić się w tym, co wolno twierdzić.

Potrzebujesz jednej osoby odpowiedzialnej za całość. Nie przekazuję strategii dalej do wykonawcy. Sam analizuję dane, planuję strukturę, przygotowuję treści i — gdy projekt tego wymaga — wdrażam je w serwisie. Więcej o tym, skąd się to bierze, znajdziesz w zakładce o mnie.

Jest też wyraźna granica. Nie podejmuję współpracy, jeśli sprzedaż opiera się na niepotwierdzonych obietnicach zdrowotnych albo na treściach bez możliwości weryfikacji źródeł. Krótkoterminowo daje się w ten sposób podnieść liczbę kliknięć. Długoterminowo marka płaci za to wiarygodnością i naraża się na ryzyko prawne.

Skąd biorę dane do tych case studies

Krótka nota metodologiczna, bo pytanie wraca w rozmowach.

Widoczność organiczną w projekcie suplementowym mierzyłem w SEMSTORM, porównując do baseline’u ze stycznia 2022. Porównanie z konkurentem dotyczy historycznego szczytu widoczności, nie stanu bieżącego — współpraca zakończyła się w 2025 roku. Dane z audytu technicznego pochodzą z własnego crawla, testów wydajności i przeglądu nagłówków bezpieczeństwa, a pełny zestaw trafił do raportu przekazanego klientowi.

Nazwy klientów podaję tam, gdzie mam na to zgodę. Firma z projektu audytowego występuje jako podmiot z branży ochrony danych, bez nazwy — i tak zostanie. Jeśli chcesz zobaczyć fragment raportu albo szczegóły metodologii, napisz; pokazuję je na rozmowie, nie publicznie.

Najczęściej zadawane pytania o te case studies

Dlaczego pokazujesz tylko dwa projekty?

Bo tylko te dwa mogę opisać w całości: z punktem wyjścia, okresem, źródłem pomiaru i zgodą na publikację. Pracowałem przy większej liczbie serwisów, ale case study bez tych czterech elementów jest reklamą, nie dowodem.

Czy wzrost o 193 procent to dużo?

To zależy od punktu wyjścia i czasu. Tu oznacza wzrost z 968 do 2839 fraz w TOP 10 w cztery lata nieprzerwanej pracy, przy starcie z praktycznie zerową warstwą contentową. Jeśli ktoś obiecuje Ci taki wynik w kwartał, poproś o zrzuty z Search Console zamiast slajdu.

Ile trwa, zanim zobaczę pierwsze efekty?

Pierwsze sygnały w Search Console — wzrost wyświetleń i pozycji — pojawiają się zwykle po kilku–kilkunastu tygodniach od publikacji. Zmiana rzędu wielkości wymaga konsekwencji liczonej w latach, co widać w opisanym projekcie. Tempo zależy od punktu wyjścia, konkurencji i tego, jak szybko wdrażane są rekomendacje.

Pracujesz tylko z branżą suplementową?

To mój najmocniejszy obszar, ale nie jedyny. Pracuję też z markami performance, longevity, usługami zdrowotnymi i firmami B2B — projekt audytowy jest tego przykładem. Warunek jest prosty: projekt powinien wymagać połączenia wiedzy domenowej, treści i SEO.

Czy dostanę raport w takiej formie jak w case study?

Tak, audyt kończy się raportem z tabelą priorytetową i sesją wdrożeniową. Zakres i objętość zależą od wielkości serwisu — parametry usługi znajdziesz w ofercie.

Co, jeśli mój problem nie przypomina żadnego z tych dwóch?

Napisz mimo to. Część rozmów kończy się tym, że mówię, iż problem leży poza moją specjalizacją — mówię to przed wyceną, nie po niej.

Następny krok

Pokaż mi stronę, nad którą pracujesz

Napisz do mnie i opisz projekt — cel, termin, budżet. Wracam w 48 godzin z pierwszymi pytaniami, bez prezentacji sprzedażowej i bez obietnic przed zobaczeniem danych.

Zobacz, czym audytuję i jak wygląda przebieg pracy — stack narzędziowy i fazy audytu, zanim cokolwiek zamówisz.

Autor: Tomasz Maciołek — Health Content & SEO Strategist
Fizjoterapeuta, dietetyka sportowa | Publikacje pod własnym nazwiskiem w SFD.pl od 2017 | Content i SEO dla e-commerce health, suplementów i performance

Ostatnia aktualizacja: 19 września 2026